winne grona.
Dzisiaj z rana oczywiście jak to ja, zaspałam i nie pomogłam mamie iść z psem do weterynarza. Ahhh. . . . cała ja, tak to jest jak się dyskutuje po nocach z panną A. na ściśle tajne omawianie scenariusza do naszego nowego komiksu. Pomimo krótkiego snu jak tylko się obudziłam odczułam wielki napływ weny do rysowania. Tak od dawna brakowało mi tej magicznej energii. . . a że pogoda deszczowa i chłodno to nie będę miała wyrzutów sumienia, że siedzę w domu :). Niestety ale odczuwam na dzień dzisiejszy jesień. Oczywiście mam nadzieje, że to pozorne odczucie przez tą aurę. W sumie nawet marzy mi się ten moment kiedy kupujesz sobie nowy cieplutki, wielki rozciągnięty sweter w jesienne kolory. Okej, jeśli już wdrążam się w tematy jesienne to mogę się pochwalić nową biżuterią jaką sobie wczoraj wieczorem zrobiłam (tak wreszcie coś dla siebie). Zrobiłam ją z. . . tak, tak sztuczne winogrona :). Kupiłam jedną kiść w środę w jednej hurtowni z pierdołami do domu. Może nie wszystkim się spodoba tego typu biżuteria, ale wygląda oryginalnie i na pewno będzie się ładnie komponować z jesiennymi zestawami :).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz