niedziela, 13 marca 2011

Długo nic nie dodawałam bo kompletnie jakoś nie mam do tego głowy ostatnio. Jak zwykle najwięcej czasu zabiera mi uczelnia . . . Ale jednakże, że zbliża się wiosna co powoli można już odczuwać w zapachu powietrza jak i na własnej skórze to myślę, że i przyjdzie mi ochota na realizację moich jakiś wizji dotyczących stylizacji. Jeśli chodzi o moją górną, prawą kończynę to ma się już dobrze. Aktualnie codziennie jest bombardowana laserami i polem magnetycznym, a piercing w jej wnętrzu składający się z 8 śrub i blachy z jakże szlachetnych metali, jest już mniej odczuwalny :D. Oczywiście nic nie jest takie piękne jak się to mogło wydawać bo moją prawicę zdobi ponad 20 centymetrowa blizna pooperacyjna wyglądająca niczym nereida z bałtyckich głębin. Cóż, czas leczy rany. Przechodząc do rzeczy po moim biadoleniu wreszcie mogę się nacieszyć nową bluzą od MISBHV z walentynkowej kolekcji. Jak tylko zbiorę się w sobie i znajdę fotografa (hmmm samowyzwalaczom mówimy nie!) to wykombinuję z nią jakiś znośny look XD.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz